Jak próbować łowić, gdy inni siedzą w domu?
Zima to dla wielu wędkarzy moment, w którym wędki lądują w piwnicy. Nic dziwnego, nie jest to sprzyjający okres. Ryby słabo żerują, warunki pogodowe są kiepskie a dni krótkie. Nie jestem ekspertem w zimowym łowieniu, sam jestem zmarzluchem i zdecydowanie bardziej wolę łowienie w pozostałych porach roku. Zimowy feeder to nie tylko łowienie w zimnie, wszystko wywracamy o 180 stopni.
Nie miej zbyt dużych oczekiwań
Im zimniej, tym szansa na złowienie jakichkolwiek ryb jest mniejsza. Dni w których wrócisz do domu obłowiony po korek są rzadkością. Trzeba liczyć się z tym, że nawet najlepsze podejście może nie dać ryby. Ale zawsze warto wyjść nad wodę 🙂
Lokalizacja ryb to 3/4 sukcesu
Ryby w tym okresie nie są zbyt aktywne, często grupują się w stada i próbują przetrwać do wiosny. Ich metabolizm jest znacznie spowolniony i nie żerują aktywnie jak ma to miejsce w innych porach roku.
Gdzie ich szukać? W rzekach wybieraj spokojniejsze miejsca, o wolnym nurcie. Dobrym wyborem będą kanały i starorzecza. Bardzo dobrym miejscem są wszelkiego rodzaju ciepłe wody (np. Winek obok Bełchatowa, Zbiornik Huty Częstochowa Ciepły lub kanał Połaniec), wystarczy kilka stopni więcej żeby ryby żerowały znacznie lepiej.

W jeziorach i zbiornikach zaporowych sytuacja jest trudniejsza. Ryby zazwyczaj siedzą najgłębszych miejscach albo przy ujściach rzek, woda tam jest chociaż trochę cieplejsza. Ważna zasada: szukaj miejsc blisko głębokiego dołka, ale niekoniecznie w samym jego środku. Często w najniższym punkcie zalega martwy muł, w którym ryby nie chcą przebywać. Lepiej wytypować kawałek twardego dna lub okoliczny spadek. Pamiętaj też o przejrzystości wody – zimą jest ona krystaliczna, a ryby boją się słońca. W tym okresie wszelkie nagłe zmiany pogody są źle odbierane przez ryby.
Sprzęt
Zimą brania są raczej delikatne. Nie liczę na zabranie kija, jakiekolwiek branie to suckes.
Linka główna – plecionka
Większość wędkarzy zimą stawia na plecionkę, bo jest nierozciągliwa przez co lepiej wskazuje. Na żyłce można nie zauważyć delikatnego brania, bo zostanie zamortyzowane przez jej rozciągliwość. Na plecionce widać wszystko, delikatnie cierki, nawet lekkie pociągnięcia. Grubość plecionki, moim zdaniem nie ma aż tak dużego znaczenia, znacznie istotniejszy jest przypon. Plecionki 0,08 -0,12 będą dobrym wyborem.
Szczytówki – delikatne
Szczytówka to jedna z ważniejszych zimowych elementów. Unikam twardych (0,75 oz +). Standardem zimowym będą szczytówki 0,5 oz, a dla niektórych wyłącznie szczytówki hybrydowe lub szklane o ugięciu w okolicy 0,2 oz. Chodzi o to żeby widzieć najmniejsze wskazania. Często branie to nie pełne ugięcie, ale lekkie wyprostowanie szczytówki albo dosłownie milimetrowe drganie.
Zestaw końcowy i przypon
Opcji jest wiele, nie różnią się od letnich wariantów:
- Feeder guma
- Przypon strzałowy z żyłki i skrętka
- Fluorocarbon
Pierwsze dwa rozwiązania zapewniają dodatkową amortyzację, a to ważne bo powinniśmy używać cienkich przyponów, o grubości nawet 0,06. Przy tak delikatnych zestawach hol powinien być bardzo spokojny, a hamulec dobrze wyregulowany. Nawet kilowy leszcz potrafi zerwać przypon 0,06.
Haczyki na które decyduję się w tym okresie to cienkie modele, w rozmiarze 16-18 np. Kamasan B512.

Zanęta
Zimowa zanęta ma zwabić rybę. Raczej nie jest jedzona przez drobnicę. Często w zimę lepszym wyborem będzie ziemia i glina. Jeśli już używam zanęty to będzie to Wonder Black, Zanętę używaj bardzo ostrożnie, w małych ilościach. Dowilżam raczej słabo, tak żeby pracowała w miarę swoich możliwości. W zimnej wodzie praca nie jest tak intensywna, drobinki i zapachy przenoszą się mniej.

A, i koniecznie przecieram przez sito o drobnych oczkach, zimą to ważne.
Kolor, zapach zanęty
Zimowa zanęta powinna być z zasady ciemna. Ryby są bardziej płochliwe, nie chcą pokazywać się na jasnej plamie, uważają na drapieżniki. Zapachy raczej neutralne, ziołowe, chlebowe. Kolendra, koper włoski albo naturalny biszkopt sprawdzą się lepiej niż słodkie mieszanki. Mączki rybne też działają ale nie tak dobrze jak w sezonie, ich rola jest drugorzędna.
Ziemia i glina
Zimą zanęta to często tylko dodatek do ziemi lub gliny (proporcje 1:1 lub nawet 1:4 na korzyść ziemi). Ziemia torfowa świetnie przyciemnia i robi smugę, a glina dociąża mieszankę. Często stosuję mieszankę (2:1 ziemia:glina), traktuję to jako dosyć uniwersalną podstawę. Pamiętaj żeby tak samo jak zanętę, przetrzeć sitem.
Taktyka
W zimę skupiam się na łowieniu punktowym. Zrobienie dużej plamy jest słabym pomysłem. Trzeba używać klipsa i łowić precyzyjnie.
Czas oczekiwania
Nawet jeśli jest zimno, trzeba pobudzać łowisko. Nie rzucam zestawu co pół godziny, trzeba być w miarę aktywnym. Standardowo przerzucam zestaw co 6–10 minut. Jeśli po godzinie łowienia nie widzę żadnego brania ani obcierki to zmieniam dystans lub miejsce.
Przynęta
Większość moich zimowych sesji opiera się na ochotce i jokersie. To najbardziej naturalny pokarm, na który ryba powinna zareagować nawet jeśli nie jest aktywna. Do zanęty dodaję czasem posiekaną pinkę. Unikam pelletów, kukurydzy i innych ziaren. Na haczyk zazwyczaj zakładam dwie-trzy ochotki, czasem dokładam jedną pinkę.
Przygotowanie do ciężkich warunków
Zamarzanie przelotek: Jeśli łowisz w minusowych temperaturach to będzie się zdarzać. Im zimniej tym gorzej. Można stosować spraye z dodatkiem sylikonu ale nie łatwo uniknąć tego problemu. W feederze klasycznym jest to szczególnie uciążliwe, z powodu małych przelotek.
Zimno Pamiętaj żeby ciepło się ubrać. W szczególności zadbaj o dłonie, stopy. Polecam różne ogrzewacze chemiczne typu Grzejki. Jeśli masz możliwość to dobrym rozwiązaniem jest gazowe słoneczko (nie używamy w namiotach).

Na co uważać?
Największym błędem jest „przetowarowanie” łowiska. Jeśli zacznę za grubo, np. od wrzucenia 10 koszyków pełnych mięsa, mogę spalić miejscówkę. Zaczynam delikatnie, 3–4 małe koszyczki ziemi z odrobiną zanęty i jokersa.. Potem dawkuję w zależności od brań.
Szanuj ryby. Ryby zimą są słabsze. Jeśli nie muszę, nie używam siatki. Sesje foto ograniczam do minimum, każda minuta na mrozie uszkadza skrzela. Szybkie odpięcie w wodzie lub na macie i do wody. No chyba, że mają skończyć na patelni, ale u mnie to rzadkość.
Tak jak wspominałem na początku, nie będzie łatwo. Ale warto próbować, powodzenia 🙂
